Blog kulinarny „Klapsa czy konferencja?”: Konfitura z karmelizowanej cebuli

Wpis

09. 02. 2010, Paulina

Konfitura z karmelizowanej cebuli

O moje słabości do słodko słonych kombinacji wspominałam już w poście o muffinkach. Moim absolutnym faworytem w tej kategorii jest konfitura z karmelizowanej cebuli. Może ta zbitka słowna – cebula, karmelizowana, konfitura komuś wydać sie zaskakująca, a wręcz, powiedzmy wprost, nienadająca sie do jedzenia, ale zapewniam, że kuchnia nie jest miejscem na uprzedzenia i dąsy.
Próbuje sobie przypomnieć kiedy i gdzie jadłam to cudo po raz pierwszy, nie wiem. Poprostu pewnego dnia konfitura ta pojawiła sie w moim życiu i juz tak została. Można ja oczywiście kupić, ale zrobienie jej samemu jest dziecinnie proste, a potem można ją zapakować do małych słoiczków i obdarowywać znajomych. Można ją jeść z kozim serem, można ją jeść z grilowanym łososiem, można upiec z ciasta francuskiego wykwintne cebularze. Po prostu, możliwości są nieograniczone.
A więc do dzieła. Potrzebujemy:

1 kg cebuli
1 szklankę brązowego cukru
1 szklankę białego wina
100 gr rodzynek
1/4 szkl octu balsamicznego
sól, pieprz
olej do smażenia

Siekamy cebulę, niezbyt drobno. Na dużej patelni z grubym dnem, albo w szerokim garnku tez z grubym dnem, rozgrzewamy kilka łyżek oleju i wrzucamy nań cebulę. Smażymy mieszając, aż stanie się szklista. Dosypujemy do niej cukier i dalej mieszając smażymy. Dolewamy wino, wrzucamy rodzynki i dusimy jakieś 5 minut bez przykrycia, potem przykrywamy, zmniejszamy ogień do minimum i idziemy oglądać dr. Housa. Po mniej więciej 40 minutach płyn powinien już odparować, cebula zbrązowieć, dodajemy więc ocet, sól i pieprz. Soli powinno być sporo – ma być w końcu słodko-słono, proponuje wsypać 1 łyżkę stołową, pomieszać i sprawdzić. W razie potrzeby, wiecej soli. Pieprzu świeżo zmielonego wystarczy pół małej łyżeczki. Dusimy, aż cebula bedzię miękka, gęsta i brązowa. W sumie nie powinno to zająć dłużej niż godzinę, zależy jaki mamy garnek i możliwości naszej kuchenki.
Z tej propocji powinny wyjść trzy sloiczki takie ok. 300 ml, które wyparzamy wrzątkiem, przykrywki też, wkładamy gorącą cebulę, mocno zakręcamy, odwracamy do góry dnem i czekamy do wystygnięcia. To co nam zostało na patelni przekładamy do miseczki i zjadamy z krakersami i kozim serem. Albo z wytrawnymi muffinkami jak na zdjęciu.


Pycha.

Słowa–klucze:
, ,

Komentarze

Twój komentarz

Praktyczna piękna unikalna torba nie tylko na zakupy

Książka „Klapsa czy konferencja?”

Klapsa czy konferencja?

Nasza książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Oprócz wielu wypróbowanych przepisów i wyjątkowego designu, dwóch kolorów okładki, ma ciekawą formę pamiętnika.

Każdy rozdział zaczyna sie od zabawnej historyjki z życia głownej bohaterki, która to urządza parapetówkę, leczy kaca, zaprasza rodziców na obiad i tak dalej. Opowieści te łączą sie z różnymi daniami, które to serwuje sobie i swoim najbliższym ta urocza osoba.

Co my tu z zresztą będziemy o tym opowiadać, to trzeba przeczytać!

Na zachęte obejrzyjcie sobie z bliska kilka stron.

Pokaż fragment książki

Kontakt