Blog kulinarny „Klapsa czy konferencja?”: Sernik cytrynowy

Wpis

23. 02. 2010, Paulina

Sernik cytrynowy

Odnalazłam ostatnio kulinarną bratnią duszę, ba, wręcz mentora. Jest to Mark Bittman, autor kilku książek o jedzeniu, felietonista kulinarny i blogger z NYT. Nigdy nie był profesjonalnym kucharzem, nie miał własnej restauracji, o jedzeniu pisze od lat i po prostu kuchnia jest jego naturalnym środowiskiem. Widać, że lubi proste i dobre jedzenie, lokalne, sezonowe świeże składniki, przepisów z kuchni molekuralnej raczej tu nie znajdziecie. Interesujące jest to że nie skupia się tylko na kuchni i przepisach, ale dużo opowiada o pochodzeniu potraw, historii, ma też mocno rozbudzoną świadomość ekologiczną, w swej ostatniej książce  „Food matters” bada związki pomiędzy amerykańską nadprodukcją jedzenia, junk food, epidemii otyłości a zmianami klimatycznymi i zanieczyszczeniem środowiska. Choć nie jest wegetarianinem proponuje spożywanie mniejszej ilości mięsa jako antidotum na trapiące świat problemy i choroby cywilizacyjne. Jednym słowem fajny gość, polecam go Waszej uwadze.
Znalazłam u niego na stronie przepis na sernik cytrynowy, który bardzo mi się spodobał – ma spód z pokruszonych ciasteczek, jest cytrynowy, a ja uwielbiam wszystko co cytrynowe, mlask, do dzieła!
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś nie zmieniła, ale w sumie przepis jest dość prosty więc zmiany były kosmetyczne.

1/2 kg ricotty (w podstawowej wersji jest 3/4 kg, trochę zmniejszyłam proporcje)
3 jajka (w wersji Marka Bittmana 4)
1 szkl drobnego cukru
sok z 1 cytryny
1 łyżeczka startej skórki z cytryny (najlepiej niepryskanej)
parę kropel esencji waniliowej
1 łyżka mąki
na spód:
1 paczka razowych ciasteczek ( ok 100 gr)
4 łyżki stopionego masła
2 łyżki drobnego cukru

Potrzebna będzie nam okrągła forma do pieczenia, ja użyłam takiej o średnicy 24 cm. Ciasteczka pokruszyłam, następnie w blenderze zmiksowałam na drobny proszek. Wymieszałałam z cukrem i stopionym masłem i wyłożyłam tak przygotowaną kruszonką wysmarowaną masłęm blaszkę. Wsadziłam na parę minut do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika. Potem wyjęłam żeby przestygło.
Odzieliłam białka od żółtek i ubiłam białka na sztywną pianę ze szczyptą soli. Ubiłam żółtka z cukrem na gładki kogel mogel, dodałam sok z cytryny , startą skórkę i esencję waniliową. Dodałam ricottę, ucierałam jeszcze chwilę żeby ser nabrał lekkości. Następnie, stopniowo, drewnianą łyżką dodałam pianę z białek i wszystko razem delikatnie wymieszałam. Wyłożyłam na ciasteczkowy spód i…uwaga, uwaga! Blaszkę z sernikiem wkładamy do większej blaszki wypełnionej wodą do wysokości ok 2 cm. Brzmi trochę skomplikowanie, szczerze mówiąc w pierwszym momencie chciałam upiec to ot tak, po bożemu, ale w gruncie rzeczy okazało się to całkiem proste.
Sernik w kąpieli wodnej wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika i pieczemy ok 45 minut. Nie mogłam się powstrzymać i zajrzałam do niego w czasie pieczenia i chyba dlatego
z wierzchu popękał, więc jeśli chcecie mieć sernik o nie tylko perfekcyjnym smaku, ale także nieskazitelnym wyglądzie to zalecam cierpliwość. Także ostrożność przy wyciąganiu blaszki z wodą z piekarnika.
Szczerze mówiąc ani precyzja, ani cierpliwość to nie sa jakieś wiodące cechy mojego charakteru, co napewno kształtuje mocno mój gust kulinarny – wybieram te przepisy i potrawy gdzie osiągne sukces nie spędzając pół dnia na starannym odmierzaniu ilośći składników. Nie mam nawet wagi kuchennej, dlatego mąke i cukier odmierzam szklankami. Pieczenie ciast wcale nie musi być trudne i skomplikowane, zapewniam Was sernik był przepyszny.
Okazało się jednak, że ma tę dziwną cechę, iż błyskawicznie znika ;)

Słowa–klucze:
, , ,

Komentarze

Twój komentarz

Praktyczna piękna unikalna torba nie tylko na zakupy

Książka „Klapsa czy konferencja?”

Klapsa czy konferencja?

Nasza książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Oprócz wielu wypróbowanych przepisów i wyjątkowego designu, dwóch kolorów okładki, ma ciekawą formę pamiętnika.

Każdy rozdział zaczyna sie od zabawnej historyjki z życia głownej bohaterki, która to urządza parapetówkę, leczy kaca, zaprasza rodziców na obiad i tak dalej. Opowieści te łączą sie z różnymi daniami, które to serwuje sobie i swoim najbliższym ta urocza osoba.

Co my tu z zresztą będziemy o tym opowiadać, to trzeba przeczytać!

Na zachęte obejrzyjcie sobie z bliska kilka stron.

Pokaż fragment książki

Kontakt