Blog kulinarny „Klapsa czy konferencja?”: z serii obiady w pracy: risotto

Wpis

08. 02. 2010, Asia J.

z serii obiady w pracy: risotto

Risotto- tajemnicza potrawa, której w dzieciństwie niecierpiałam, ale za to jak już w niej zasmakowałam to przeraził mnie skomplikowany sposób przygotowania… że to długo trwa, że trzeba cały czas mieszać, że trzeba uważać, że może się nie udać itd. Odkąd w mamastudio pojawił się Piotrek, zjedliśmy parę razy świetne risotto w jego wykonaniu. Marzyłam żeby sie nauczyć je gotować, ale jakoś sie nie składało…

Marzenia się spełniają, ja w to wierzę – zaczęło się od tego, że miałam w lodówce dynię i że nie miał kto w tym tygodniu zrobić piątkowego obiadu, Magdzie się przypomniało, że jadła pyszne  risotto z dynią no i w ten sposób ustaliliśmy co zjemy w piątek o 14.00.  Byłam bardzo podekscytowana perspektywą ugotowania mojego pierwszego risotto pod okiem mistrza.

Risotto z dynią i anchovis

dla 4 osób

40 dkg ryżu do risotto (2/3 półkilogramowego opakowania)
20 dkg dyni pokrojonej w małą kostkę2 średnie cebule posiekane w małą kostkę
1 opakowanie filetów anchois
1 szkl. białego wytrawnego wina1 l. bulionu  (ja zrobiłam z warzywnej kostki bio)
1/2 pęczka natki pietruszki – drobno posiekany
10 dkg startego, owczego sera pecorino
100 g masła
sól

Kluczowe jest naczynie, w którym gotujemy nasze risotto, musi spełniać kilka warunków – dość płaskie-średnio wysokie, z grubym dnem, żeby ryż nie przywierał. Idealna jest żeliwna patelnia, ale jej posiadanie nie jest konieczne do osiągnięcia sukcesu! Co wspaniale widać na załaczonych obrazkach:

Patelnię lub garnek rozgrzewamy i roztapiamy połowę naszego masła, wrzucamy cebulę i dusimy, aż się zeszkli. Dodajemy cały ryż i mieszamy ( z tym mieszaniem to jednak była prawda!). Mieszamy tak długo (ok. 5 min), aż ziarenka stanął się prawie przezroczyste. Wlewamy pół szklanki wina i dalej mieszamy:). Wino powoli się wchłania, dolewamy łyżkę wazową wywaru, mieszamy. Dodajemy pokrojoną dynię, mieszamy. Wywar dodajemy stopniowo, wchłania się i dolewamy nową porcję. Mieszamy. W międzyczasie dodajemy resztę wina i oczywiście mieszamy. Cała procedura gotowania trwa jednak tylko ok. 25 minut, więc to mieszanie można wytrzymać… Razem z ostatnią dawką wywaru dodajemy anchois, najpierw połowę, mieszamy i sprawdzamy smak. Anchois są słone tak jak ser, który dodamy na samym końcu, powinniśmy o tym pamiętać zanim dosolimy nasze risotto.

Jeśli wolimy, żeby smak był bardziej intensywny dodajemy wiecej anchovis. Cały czas mieszamy i mieszamy, aż ryż będzie miękki. Gdy już jest ugotowany dodajeny drugą połowę masła, starty ser i posiekaną natkę. Jeśli trzeba dosalamy. Mieszamy! Wreszcie podajemy!!!

Nasze risotto wyszło przepyszne, a ja przełamałam swój strach przed gotowaniem tego dania. Dziś kupiłam sobie żeliwną patelnie!


Słowa–klucze:
, , ,

Komentarze

  • Paulina napisał(a) 08. 02. 2010 o 21:43:

    spedzilas dziecinstwo we wloszech? hmmm, nie wiedzialam

  • malgwes napisał(a) 09. 02. 2010 o 0:45:

    moze to bylo ryżotto, a tu zaraz docinki. ej a wogle w prl-owskiej kuchni panowala moda na risotto, fondue oraz parowki po kanadyjsku, byly to bowiem produkty dostepne, a ser źółty rzekomo byl wyborny

  • Asia napisał(a) 09. 02. 2010 o 16:50:

    dzieki Malgosia!!!

  • Paulina napisał(a) 09. 02. 2010 o 17:40:

    no tak, wiadomo ze w prl zalegaly na polkach arborio i oliwa ;) parowki po kanadyjsku wspominam z rozrzewniem, mama tez robila czasem pizze, ktora nie miala duzo wspolnego z pizza. wiecej grzechow nie pamietam

  • Magdalena napisał(a) 09. 02. 2010 o 18:11:

    Pizza była na płaskim bardzo cieście w formie do pieczenia ciasta a jej głównym składnikiem były właśnie parówki i pieczarki, papryka konserwowa. Pizza takowa osiągała wysokość nawet kilku centymetrów – tak to przynajmniej wyglądało w moim domu. Poproszę mamę żeby to odtworzyła przy najbliższej okazji.

  • Paulina napisał(a) 09. 02. 2010 o 21:47:

    Magda, obawiam sie ze to jest nie do odtworzenia. Tak jak sie nad tym zastanawiam, to poniewaz nie mialam wtedy punktu odniesienia jakim jest Prawdziwa Włoska Pizza, to tamta pizza była dla mnie jedyną i idealną pizzą. Też była gruba na kilka centymetrow i były na niej pieczarki. Ej a moze to był ten sam przepis co u ciebie wyciety np. z „kobiety i zycie”?

  • Asia napisał(a) 10. 02. 2010 o 13:12:

    znam tę pizzę ciocia Magda była u nas specjalistką, dodawała dużo koncentratu pomidorowego…….

  • Ania napisał(a) 13. 10. 2012 o 16:45:

    nieprawda, pizza byłą wysoka, na proszku do pieczenia i z jajkami:)

Twój komentarz

Praktyczna piękna unikalna torba nie tylko na zakupy

Książka „Klapsa czy konferencja?”

Klapsa czy konferencja?

Nasza książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Oprócz wielu wypróbowanych przepisów i wyjątkowego designu, dwóch kolorów okładki, ma ciekawą formę pamiętnika.

Każdy rozdział zaczyna sie od zabawnej historyjki z życia głownej bohaterki, która to urządza parapetówkę, leczy kaca, zaprasza rodziców na obiad i tak dalej. Opowieści te łączą sie z różnymi daniami, które to serwuje sobie i swoim najbliższym ta urocza osoba.

Co my tu z zresztą będziemy o tym opowiadać, to trzeba przeczytać!

Na zachęte obejrzyjcie sobie z bliska kilka stron.

Pokaż fragment książki

Kontakt