Blog kulinarny „Klapsa czy konferencja?”: tempura kontra rutyna

Wpis

13. 02. 2011, Asia J.

tempura kontra rutyna

Otwieram oczy o którejś tam rano, wstaję, idę do łazienki, myję głowę, wracam do sypialni, ubranie – jeśli byłam w dobrej formie poprzedniego wieczoru strój jest przygotowany, jeśli nie…zaczynam 20 minutowy taniec, przed lustrem. Szklanka gorącej wody, ciepłe śniadanie, rzęsy,w końcu wychodzę, docieram do metra, czytam książkę, wchodzę do studia, herbata, maile…itd
Wracam do domu około 18.30 i na niewiele rzeczy mam wtedy ochotę. Rutyna, rutyna, rutyna skutecznie zabija moje kreatywne podejście do czegokolwiek, powoli, stopniowo wkrada się i upodabnia do siebie kolejne dni. Niezwykle wyraźnie zobaczyłam to w ciągu ostatniego tygodnia, kiedy to choroba zatrzymala mnie w domu i pozbawiła resztek energii. Po kilku dniach, gdy gorączka spadła, a ciało poczuło ulgę pojawiła się chęć do zrobienia czegoś nowego, świeżego, innego niż to co robię zazwyczaj, innego niż leżenie w malignie. W czasie choroby zużyłam całą rutynę jaką miałam w domu teraz łykam witaminę C1000 i mam nadzieję, że uda mi się zapobiec kolejnej zapaści w szarą codzienność, no chyba, że się za nią stęsknię. Jak zwykle niezawodne okazało się spotkanie z przyjaciółką, dla bezpieczeństwa na odpornym na przesyłanie wirusów skypie. Paulina pokazała mi kilka linków między innymi do bloga justhungry…. bardzo inspirujące.

ps. okazuje się, że w witaminie C też jest rutyna, na szczęście niedużo, alejednak, więc trzeba ją chyba poprostu zaakceptować.

Postanowiłam zrobić tempurę, czyli coś czego nigdy nie robiłam, coś co mi bardzo smakuje i zawsze jest podejrzanie drogie w restauracjach. Po bliższych oględzinach różnych przepisów na tempurę okazało się, że danie jest bardzo proste i mało wymagające. Po przygotowaniu okazało się natomiast, że jest trochę czasochłonne, bardzo sycące, bardzo ekonomiczne, a jednocześnie spektakularne! Dobra wentylacja pomieszczeń jest mile widziana, poza tym świetnie się nadaje na randkową kolację.

Tempura kojarzy się przedewszystkim z kuchnią japońską i ze sposobem smażenie, mało kto wie, że tak naprawdę pochodzi z Portugalii. Porugalczycy przywieźli ją do Japonii razem z chrześcijaństwem i uźywali jako sposobu na smażenie krewetek w czasie postu (Quatro Tempora), na początku każdej pory roku.

Tempura z warzyw i nie tylko…
dla 4 osób

Ciasto:
1  szklanka mąki przennej
4 łyżki mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej
2 szkl lodowatej wody (zimnej wody z kostkami lodu)
Mieszamy razem obydwa rodzaje mąki, następnie dolewamy wodę z lodem i mieszamy. Ciasto powinno mieć konsystencję jak na naleśniki, nie należy go jednak mieszać na barzo gładką masę, grudki są w tym przypadku mile widziane.
W sklepach z azjatycką żywnością można dostać gotową mieszankę mąki do robienia tempury, zazwyczaj zamiast mąki ziemniaczanej czy kukurydzianej zawiera ona mąkę z tapioki. Casto mieszamy w ostatniej chwili, tuż przed smażeniem.

Składniki:
1 marchewka
10 cm kawałek białej rzodkwi
1 neduży słodki ziemniak
2 boczniaki
kilka cienkich plasterków tofu
1 mały filet z białej ryby
kilka, namoczonych i osuszonych liści wodorostów wakame (chodzi o wodorosty o w miarę dużej powieżchni)
1 l oleju sojowego do smażenia

Cukinię i boczniaki myjemy i dokładnie osuszamy. Cukinię kroimy na cienkie półplasterki, grzyby kroimy w paski. Marchewkę, rzodkiew i ziemniak obieramy ze skórki następnie też kroimy na cienkie paski. Ja użyłam obieraczki do warzyw, żeby uzyskać bardzo cienkie plasterki, polecam.

Tofu kroimy w cienkie, prostokątne plasterki. Wodorosty namaczamy we wrzątku i jak się rozprostują odsączamy je z wody idokładnie osuszamy na  papierowym ręczniku. Rybę myjemy, kroimy w jednokęsowe paski i też dokładnie osuszamy.  Żeby nasycić się tempurą wystarczy zjeść około 15 kawałków, jeśli podajemy ją z jakimiś dodatkami np ryżem potrzebujemy ich mniej.W garnku rozgrzewamy 3/4 l oleju.
Gdy olej się już rozgrzeje (polecam test z kropelka ciasta) do garnka z ciastem wrzucamy pierwszą partię naszych składników. Za pomocą szczypiec lub widelca wyławiamy z ciasta oblepione, pojedyńcze kawałki i wrzucamy do gorącego oleju. Nie za dużo na raz, żeby przy smażeniu się ze sobą nie posklejały i żeby nie obniżyły za bardzo temperatury oleju. Zacznijmy smażyć od tych delikatniejszych kawałków, które wymagają najmniej czasu. Gotowe, bardzo lekko przyrumienione kawałki wyjmujemy na papierowy ręcznik, żeby odsączyć z pozostałości oleju. Jest to bardzo istotne nie tylko ze względu na kalorie, ale przedewszystkim ze względu na chrupkość tempury. Gotową tempurę moźemy podać samą, z ryżem , z różnymi sosami np sojowym, słodkim sojowym, słodko-kwaćnym lub ostrym, marynowany imbir lub starta na cienkie paseczki biała rzodkiew stanowią bardzo orzeźwijący dodatek. Istnieje też coś takiego jak sos do tempury….. tentsuyu

Sos tentsuyu:
1 szk. bulion najlepiej rybnego przygotowanego z wodorostmi (jeśli nie mamy bulionu rybnego czy warzywnego, dla mniej ortodoksyjnych polecam kostkę bulionową bio + kilka wodorostów – po zagotowaniu i odcedzeniu powstanie doskonała baza do naszego sosu)
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki mirin (wina ryżowego przeznaczonego do gotowania)
1 łyżka cukru

Wszystkie składniki mieszamy i gotujemy w rondelku przez 2 minuty. Możemy podawać go na ciepło lub na zimno w małych miseczkach do maczania tempury.


Słowa–klucze:
, , ,

Komentarze

Twój komentarz

Praktyczna piękna unikalna torba nie tylko na zakupy

Książka „Klapsa czy konferencja?”

Klapsa czy konferencja?

Nasza książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Oprócz wielu wypróbowanych przepisów i wyjątkowego designu, dwóch kolorów okładki, ma ciekawą formę pamiętnika.

Każdy rozdział zaczyna sie od zabawnej historyjki z życia głownej bohaterki, która to urządza parapetówkę, leczy kaca, zaprasza rodziców na obiad i tak dalej. Opowieści te łączą sie z różnymi daniami, które to serwuje sobie i swoim najbliższym ta urocza osoba.

Co my tu z zresztą będziemy o tym opowiadać, to trzeba przeczytać!

Na zachęte obejrzyjcie sobie z bliska kilka stron.

Pokaż fragment książki

Kontakt