Blog kulinarny „Klapsa czy konferencja?”: Leniweeeeee……

Wpis

07. 06. 2011, Asia J.

Leniweeeeee……

Czasem jak mam dzień melancholii, albo poprostu chciałaym, żeby się kotoś mną zaopiekował, przychodzą mi na myśl potrawy, które kojarzą mi się z ciepłem, domem, mamą, bezpieczeństwem…. Oprócz brukselki z bułeczką, kalafiora z bułeczką należą do nich leniwe też z bułeczką, może wogóle chodzi o tę bułeczkę zrumienioną na maśle i jej aromat roznoszący się po M3? Nie wiem….
ale właśnie ostatnio, takiego dnia zrobiłam leniwe, pierwszy raz w życiu, pamiętałam że moja mama robiła je minutę, a radość była z tego wielka. Kupiłam tłusty biały ser.

Leniwe

1/2 kg białego tłustego sera
1 jajko
5-6 łyżki mąki pszennej
szczypta soli
bułka tarta (moja była orkiszowa)
masło

Ser ukręcamy z jajkiem i szczyptą soli na gładką masę, dodajemy mąkę, stopniowo mieszamy z serową masą. Musimy uważać tylko na jedną sprawę, żeby mąki nie dodać, ani za dużo, ani za mało. atwo powiedzieć! Konsystencja leniwej masy powinna być taka, żebyśmy mogli je wkładać łyżką do osolonego wrzątku i żeby one się tam nie rozpadły (proponuję próbę na jednej sztuce). Gdy dodamy zbyt dużo mąki nasze kluseczki będą twarde jak te gotowe, gdy dodamy za mało mąki, rozpadną się w gotowaniu. Jeśli zależy nam na ultra lekkiej konsystencji leniwych, użyjmy zamiast tłustego, białego sera, twarogu typu Bieluch, no i znowu mały eksperyment z ilością mąki.
Zagotowujemy 2-3 litry wody, lekko ją solimy, a jak zacznie się gotować, zmniejszamy nieco gaz i nakładamy leniwe łyżką do wrzątku. Jeśli chcemy, żeby miały gładszą formę możemy użyć dwóch łyżek i każdą kluskę przekładać z jednej łyżki na drugą wygładzając jej boki. Mam nadzieję, że widzieliście kiedyś jak się to robi, bo trudno to opisać słowami. Gdy leniwe wypłyną na wierzch odławiamy je i przekładamy na talerz. Najlepsze są od razu po ugotowaniu polane masłem, posypane odrobiną brązowego cukru, albo z bułeczką przyrumienioną na maśle….

Słowa–klucze:
, , ,

Komentarze

Twój komentarz

Praktyczna piękna unikalna torba nie tylko na zakupy

Książka „Klapsa czy konferencja?”

Klapsa czy konferencja?

Nasza książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Oprócz wielu wypróbowanych przepisów i wyjątkowego designu, dwóch kolorów okładki, ma ciekawą formę pamiętnika.

Każdy rozdział zaczyna sie od zabawnej historyjki z życia głownej bohaterki, która to urządza parapetówkę, leczy kaca, zaprasza rodziców na obiad i tak dalej. Opowieści te łączą sie z różnymi daniami, które to serwuje sobie i swoim najbliższym ta urocza osoba.

Co my tu z zresztą będziemy o tym opowiadać, to trzeba przeczytać!

Na zachęte obejrzyjcie sobie z bliska kilka stron.

Pokaż fragment książki

Kontakt