Blog kulinarny „Klapsa czy konferencja?”: Moje ulubione kwiaty

Wpis

29. 09. 2011, Magdalena

Moje ulubione kwiaty

Jak już jesteśmy przy panu Ziółko, a właściwie przy rodzinie Ziólko, to i ja też dołożę coś od siebie. Zainsprowana kwiatami cukini w cieście, które jadłam w restauracji Paco Meralgo w Barcelonie postanowiłam zrobić je w domu. Wydawało mi się to bardzo trudne. Pierwsze podejście zakończyło się w związku z tym fiaskiem. Kwiaty zebrane w przydomowym ogródku mojej Cioci zwiędły w zamrażalniku. Drugi raz, już bardziej udany miał miejsce na jachcie w Grecji. Pomimo bardzo ciężkich warunków. 40 stopni pod pokładem + wrzący olej efekt był zadowalający, ale chciałam doprowadzić to do perfekcji. Kupiłam więc od państa Ziółko kwiaty cukini i przystąpiłam do studiów w internecie. Dowiedziałam się, że prawdziwi puryści stosują wyłącznie kwiaty męskie, czyli takie które nie są na końcu owoca. Do moich akurat uczepione były małe cukinki. Na szczęście okazuje się, że takie też się nadają więc odetchnęłam z ulgą. W kwestii ciasta wpadliśmy z Kubą na pomysł żeby wodę gazowaną zastąpić prosecco. W ten sposób połączyliśmy 3 wspaniałe wątki: głęboki tłuszcz, alkohol i jedzenie po 20:00 co tym razem wyjątkowo polecam!

Kwiaty cukini w cieście nadziewane mozarellą

10 kwiatów cukini
szklanka mąki
3/4 szklanki prosecco
olej ryżowy do smażenia
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki cukru
trybula lub czosnek opcjonalnie
mozzarella

Kroimy ser na paski. Ugniatamy w palcach z ziołami lub czosnkiem formując kulki, które pomieszczą się w kielichach. Równie dobrze będzie to danie smakować jeśli kwiaty nadziejemy samym serem. W misce roztrzepujemy mąkę z prosecco, solą i cukrem. Powstanie gładka, lekko spieniona masa. Kwiaty nadziewamy kulkami sera. Na patelni rozgrzewamy olej. Rekomenduję olej ryżowy, ponieważ smażenie na nim jest zdrowsze i nie powstają tak intensywne zapachy. Na olej rzucamy odrobinkę ciasta, gdy zacznie brązowieć i skwierczeć to będzie znaczyło, że olej osiągnął prawidłową temperaturę. Kwiaty maczamy w cieście, delikatnie ugniatając czubki żeby się domknęły. Następnie układamy je partiami po 3-4 na patelni. Gdy jedna strona się zrumieni przekręcamy je cedzakiem na drugą. Uwielbiam ten proces, jest taki szybki :) Gdy uznamy że są wystarczająco zarumienione wykładamy kwiaty na papierowy ręcznik i odsączamy zbędny tłuszcz. Jemy jak najszybciej. W ten sam sposób przyrządziłam mini cukinki, które były przyczepione do kwiatów uprzednio krojąc je na słupki.

Słowa–klucze:
,

Komentarze

Twój komentarz

Praktyczna piękna unikalna torba nie tylko na zakupy

Książka „Klapsa czy konferencja?”

Klapsa czy konferencja?

Nasza książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Oprócz wielu wypróbowanych przepisów i wyjątkowego designu, dwóch kolorów okładki, ma ciekawą formę pamiętnika.

Każdy rozdział zaczyna sie od zabawnej historyjki z życia głownej bohaterki, która to urządza parapetówkę, leczy kaca, zaprasza rodziców na obiad i tak dalej. Opowieści te łączą sie z różnymi daniami, które to serwuje sobie i swoim najbliższym ta urocza osoba.

Co my tu z zresztą będziemy o tym opowiadać, to trzeba przeczytać!

Na zachęte obejrzyjcie sobie z bliska kilka stron.

Pokaż fragment książki

Kontakt