Blog kulinarny „Klapsa czy konferencja?”: Wpisy oznaczone słowem–kluczem „dynia”

Wpisy oznaczone słowem–kluczem „dynia”

  • 27. 11. 2012, Paulina

    Pumpkin Cheesecake

    Jeśli chodzi o nazwy potraw to czasem różni znajomi puryści językowi odsądzaja mnie od czci i wiary. Cóż, nie jestem wielką zwolenniczką kurczowego tłumaczenia wszystkiego na język ojczysty, bo i po co. Czasem się nie da. Czasem brzmi głupio. Czasem mniej apetycznie. Tak jak sernik dyniowy. Szczerze mowiąc, nazwa średnia. Taka jakaś mało zachęcająca. Niezgrabna. Co innego Pumpkin Cheesecake! W tej nazwie jest sam sex. Kojarzy się ze Świętem Dziękczynienia, z małym drewnianym domkiem w lesie, płonącym kominkiem i przystojniakiem we flanelowej koszuli. Nie wiem jak Wy, ale ja w to wchodzę bez zastanowienia.
    Pokaż cały wpis „Sernik dyniowy czyli pumpkin cheesecake”

    Komentarze:
    3 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , ,
  • 19. 02. 2012, Paulina

    Pieczone warzywa z sosem z anchois

    Miałyśmy bardzo miłe spotkanie wczoraj, sprowokowane nagraniem programu dla pewnej internetowej telewizji. Program o blogerkach kulinarnych, to będzie sukces mówię Wam. Jak będzie gotowy to oczywiście odtrąbimy to w całym internecie. Przy okazji wywiadu powspominałyśmy trochę jak to z tą Klapsą było, z ksiązką, z nami, jakie były początki bloga. Wzruszenie, radość, miłość. A na blogu to już 2 lata! Szok!
    Pretekst był doskonały żeby coś ugotowac wspólnie, coś co będzie takim typowym klapsowym daniem, w którym zawrze się nasza filozofia kulinarna, no i pieczone, korzenne warzywa jakoś tak okazały się bezkonkurencyjne. Ponieważ pogoda nie zachęca do spacerów, złóżyłyśmy zamówienie w Vegeboxie, to jest świetny sposób na zakupy dla zapracowanych i leniwych, organiczne warzywa, jajka, owoce i inne produkty z dostawą do domu. Ostrzyłam zęby na topinambur, ale zasypał go śnieg na polu, więc w naszym zamówieniu znalazł się między innymi pasternak, dynia hokaido, ziemniaczki, marchewka, cebula, czosnek.
    Do warzyw przygotowałam kolejną wariację na temat sosu z anchois – polecam go bardzo, świetnie wzmacnia smak potraw, gdyż anchois jest pełne umami, czyli piątego smaku. Pisałam o tym juz tutaj. Dla mnie anchois jest jedną z najważniejszych przypraw!
    Sos jest super łatwy, a bardzo efektowny. Smakuje nawet tym co wzdragają się przed małymi słonymi rybkami!


    Pokaż cały wpis „Pieczone warzywa z sosem z anchois”

    Komentarze:
    3 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , , , , ,
  • 22. 07. 2011, Asia J.

    Placki z dyni z sosem ze świeżych pomidorów

    Poszłam ostatnio na targ szukać inspiracji, o tej porze roku jest tam cudownie nawet jeśli dzień nie jest targowy….śliwki, morele,  pomidory, pomidorki, brokuły. Wszystko rośnie i owocuje bez wytchnienia, więc handel również kwitnie! Tym razem wyjątkowe wrażenie zrobiły na mnie pomidory malinowe, ogromne, w kształcie papryki, mięsiste poprostu bardzo piękne i apetyczne. Kupilam też kawałek dyni, której nigdy nie potrafię odmówić, kilka małych cukinii, cebulę no i jajka. Zabrałam towarzystwo do domu, gdzie się okazalo, że zestaw zakupionych elementów jest dość abstrakcyjny. Hm, zabrało mi to chwilę i w końcu zaowocowało plackami z cudownym sosem pomidorowym. Pokaż cały wpis „Placki z dyni z sosem ze świeżych pomidorów”

    Komentarze:
    2 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , ,
  • 04. 12. 2010, Asia J.

    Tagin z ryb i warzyw

    To danie zawsze mi bardzo smakowało, a jednocześnie totalnie onieśmielało….efekt był taki, że od lat mam garnek do robienia taginu, prawdziwy arabski, przywieziony  chyba z Maroka i podarowany mi jako fance tego dania, żebym mogła sama sobie je zrobić w każdej chwili. Nic jednak z tego nie wyszlo przez siedem długich, chudych lat, aż do wczoraj! Ta nagła zima, mróz, śnieg i zawieja zapachniały mi nagle jakimiś wschodnimi aromatami – kuminem, mieloną kolendrą, kurkumą, szafranem…zobaczyłam oczami wyobraźni złocisto- pomarańczową lśniącą potrawę pachnącą ciepłem i przywodzącą na myśl jakiś wspaniały targ z egzotycznymi warzywami, którego w realu nigdy nie widziałam. Tak na mnie działa zima….. zadzwoniłam do mojej przyjaciółki , specjalistki od taginu aktualnie zamieszkującej w Bratysławie, ale wiele lat żyjącej w Amsterdamie wśród niezliczonych arabskich sklepów spożywczych i targów z rybami, zapamiętałej kucharki i kulinarnej eksperymentatorki. Szybko powiedziała mi co i jak no i juz. Sprawa była w toku, teraz tylko zakupy rybno-warzywne na ulubionym targu tzw. Wolumenie (przyprawy wszystkie mam, żyjąc w ciągłej gotowości do zrobienia tego dania). Muszę się przyznać, że tak jak komponowanie azjatyckich zestawów przypraw jest dla mnie całkowicie naturalne i nie sprawia żadnego kłopotu, tak z arabskimi aromatami mam straszny problem, lubię je, ale nie bardzo umiem się nimi posługiwać….Ryzyk fizyk, Renata podała mi dokładne proporcje, którym postanowiłam zaufać. Pokaż cały wpis „Tarzan z Wolumenu czyli tagin z ryb i warzyw”

    Komentarze:
    3 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , , , , ,
  • 21. 10. 2010, Asia J.

    Pieczona dynia z ciecierzycą

    Wszystko mi się znudziło….odkąd zaczęłam moją przygodę z dietą. Pogoda i wcześniej zachodzące słońce jeszcze ten stan monotonni pogłębiają. Postanowiłam poszperać trochę w internecie i podziałać stymulująco na własną wyobraźnię i kubki smakowe.  Ten duet jest nieazawodny jeśli chodzi o wybór potraw, nie możemy tylko robić tego testu z totalnie pustym żołądkiem, bo wtedy jak wiadomo, chcemy zjeść prawie wszystko.
    Nie bez powodu największą oglądalność nasz blog ma między 14.00 a 15.00. Pokaż cały wpis „Pieczona dynia z ciecierzycą”

    Komentarze:
    9 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , , ,
  • 17. 10. 2010, Paulina

    Zupa z dyni


    Podobno idzie mroźna zima. Nie żartuję. Media donoszą, że między innymi z powodu katastrofy w Zatoce Meksykańskiej, Golfsztrom czyli prąd oceaniczny odpowiedzialny za łagodzenie klimatu w naszym rejonie osłabł. W związku z tym to ma być naprawdę wyjątkowo ostra i długa zima. Zeszłoroczne chłody to pikuś. Buka zagości u nas na dobre.
    Nie wiem jak Wy, ale ja się zaczynam poważnie przygotowywać. Uszczelniłam okna na przykład. Rozglądam się też za kimś do kogo mogłabym się przytulić w mroźne noce, rozważam też termofor;)
    Przygotowując ostatnio zupę z dyni, wpadłam na pomysł, żeby włożyć do słoików gorący mus i zapasteryzować. Dyni jest teraz pełno i jest bardzo tania, przetworzenie zabiera niewiele czasu, a w mroźny zimowy wieczór, taka rozgrzewająca, pomarańczowa zupa będzie jak wybawienie!

    Kupmy więc na bazarku wielką dynię, przytargajmy do domu (możemy poprosić przystojnego sąsiada o pomoc we wniesieniu na 3 piętro jeśli nie mamy windy), potrzebujemy jeszcze dużo litrowych słoików, wolne popołudnie, ostry nóż i duży garnek. Pokaż cały wpis „Zupa z dyni. Czyli jak przetrwać zimę.”

    Komentarze:
    12 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , ,
  • 08. 02. 2010, Asia J.

    Risotto z dynią i anchovis

    Risotto- tajemnicza potrawa, której w dzieciństwie niecierpiałam, ale za to jak już w niej zasmakowałam to przeraził mnie skomplikowany sposób przygotowania… że to długo trwa, że trzeba cały czas mieszać, że trzeba uważać, że może się nie udać itd. Odkąd w mamastudio pojawił się Piotrek, zjedliśmy parę razy świetne risotto w jego wykonaniu. Marzyłam żeby sie nauczyć je gotować, ale jakoś sie nie składało…

    Marzenia się spełniają, ja w to wierzę – zaczęło się od tego, że miałam w lodówce dynię i że nie miał kto w tym tygodniu zrobić piątkowego obiadu, Magdzie się przypomniało, że jadła pyszne  risotto z dynią no i w ten sposób ustaliliśmy co zjemy w piątek o 14.00.  Byłam bardzo podekscytowana perspektywą ugotowania mojego pierwszego risotto pod okiem mistrza.

    Risotto z dynią i anchovis

    dla 4 osób

    40 dkg ryżu do risotto (2/3 półkilogramowego opakowania)
    20 dkg dyni pokrojonej w małą kostkę2 średnie cebule posiekane w małą kostkę
    1 opakowanie filetów anchois
    1 szkl. białego wytrawnego wina1 l. bulionu  (ja zrobiłam z warzywnej kostki bio)
    1/2 pęczka natki pietruszki – drobno posiekany
    10 dkg startego, owczego sera pecorino
    100 g masła
    sól

    Kluczowe jest naczynie, w którym gotujemy nasze risotto, musi spełniać kilka warunków – dość płaskie-średnio wysokie, z grubym dnem, żeby ryż nie przywierał. Idealna jest żeliwna patelnia, ale jej posiadanie nie jest konieczne do osiągnięcia sukcesu! Co wspaniale widać na załaczonych obrazkach:

    Patelnię lub garnek rozgrzewamy i roztapiamy połowę naszego masła, wrzucamy cebulę i dusimy, aż się zeszkli. Dodajemy cały ryż i mieszamy ( z tym mieszaniem to jednak była prawda!). Mieszamy tak długo (ok. 5 min), aż ziarenka stanął się prawie przezroczyste. Wlewamy pół szklanki wina i dalej mieszamy:). Wino powoli się wchłania, dolewamy łyżkę wazową wywaru, mieszamy. Dodajemy pokrojoną dynię, mieszamy. Wywar dodajemy stopniowo, wchłania się i dolewamy nową porcję. Mieszamy. W międzyczasie dodajemy resztę wina i oczywiście mieszamy. Cała procedura gotowania trwa jednak tylko ok. 25 minut, więc to mieszanie można wytrzymać… Razem z ostatnią dawką wywaru dodajemy anchois, najpierw połowę, mieszamy i sprawdzamy smak. Anchois są słone tak jak ser, który dodamy na samym końcu, powinniśmy o tym pamiętać zanim dosolimy nasze risotto.

    Jeśli wolimy, żeby smak był bardziej intensywny dodajemy wiecej anchovis. Cały czas mieszamy i mieszamy, aż ryż będzie miękki. Gdy już jest ugotowany dodajeny drugą połowę masła, starty ser i posiekaną natkę. Jeśli trzeba dosalamy. Mieszamy! Wreszcie podajemy!!!

    Nasze risotto wyszło przepyszne, a ja przełamałam swój strach przed gotowaniem tego dania. Dziś kupiłam sobie żeliwną patelnie!


    Komentarze:
    8 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , ,
Praktyczna piękna unikalna torba nie tylko na zakupy

Książka „Klapsa czy konferencja?”

Klapsa czy konferencja?

Nasza książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Oprócz wielu wypróbowanych przepisów i wyjątkowego designu, dwóch kolorów okładki, ma ciekawą formę pamiętnika.

Każdy rozdział zaczyna sie od zabawnej historyjki z życia głownej bohaterki, która to urządza parapetówkę, leczy kaca, zaprasza rodziców na obiad i tak dalej. Opowieści te łączą sie z różnymi daniami, które to serwuje sobie i swoim najbliższym ta urocza osoba.

Co my tu z zresztą będziemy o tym opowiadać, to trzeba przeczytać!

Na zachęte obejrzyjcie sobie z bliska kilka stron.

Pokaż fragment książki

Kontakt