Przepisy

  • 12. 12. 2012, Paulina

    Smażone rydze z czosnkiem

    Szukam w necie informacji o późnojesiennych grzybach rosnących w naszych lasach i trafiam na wywiad z panem doktorem Grzybem o tym że singielki mają gorzej. To już dalej nie szukam. W kinach jest teraz swietny film Tam gdzie rosną grzyby, warty obejrzenia, nie tylko dla grzybiarzy i singli. Grzyby to wogóle jest dla mnie tajemnica, niby jedzenie ale tak naprawdę tylko smak i aromat, poza tym ta aura ryzyka i magii wokól nich. Jako dziecko spędzalam długie godziny w lesie z rodzicami zbierając te z rurkami i niektóre z blaszkami, lubiłam to. Chyba nawet bardziej niż jedzenie ich potem.Oprocz podstawowej klasyfikacji na bezpieczne z rurkami i te bardziej podejrzane z blaszkami wiem, że takie na przykład rydze można zbierać nawet późną jesienią, do pierwszych mrozów i śniegu. W tym roku ponoć był ich prawdziwy wysyp, dwa tygodnie temu do stolicy dotarł transport z Bieszczad, kupiłam dwa kilo. Smażyłam oczywiscie na sklarowanym maśle, były pyszne ale odważylam sie też je zakisić. W kamionce ułożyłam warstwy cebuli i zblanszowanych rydzowych kapeluszy, przesypując solą. Efekty bedą za jakieś dwa tygodnie, czyli prosto na wigilijny stół!

    Pokaż cały wpis „Pierwszy śnieg, ostatnie rydze”

    Komentarze:
    0 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    ,
  • 11. 12. 2012, Asia J.

    Pataty z kardamonem

     

    Czytam ostanio i oglądam różne książki kucharskie o kuchni bliskowschodniej. Kumin, kardamon, kolendra znowu zagościły w moim życiu, poprawiają mi nastrój i podsycają apetyt. To danie jest idealne na ponure, zimowe popołudnie, łatwe w przygotowaniu, bazujące na dostępnych składnikach, a dzięki charakterystycznym zestawieniom przypraw pozwala inaczej spojrzeć na marchewki, ziemniaki, dynie lub inne doskonale znane nam warzywa. Poza tym jest to danie bardzo elastyczne. Najważniejsze w tej potrawie są przyprawy, poza tym składniki możemy dowolnie modyfikować np.- zamiast patatów dynia, zamiast lub oprócz bakłażana cukinia. Dobrze jest tylko pamiętać, żeby połączyć takie warzywa, które stają się bardzo miękkie pod wpływem duszenia z tymi, które są twardsze tak jak marchewka czy ziemniak.

    Pataty z kardamonem

    • 1 średni patat lub kawalek dyni
    • 2 średnie marchewki
    • 1 średni bakłażan
    • 2 ziemniaki
    • 2 czerwone cebule
    • 3/4 łyżeczki mielonego kardamonu
    • 3/4 łyżeczki mielonego kuminu
    • 1 łyżeczka mielonej kolendry
    • 1 łyżeczka kurkumy
    • sól, pieprz
    • olej rzepakowy do smażenia
    • świeża kolendra lub natka pietruszki
    • 1/2 szklanki kaszy burglur

     

     

    Obierz patata, ziemniaki, marchewki i cebule. Wszystkie warzywa razem z bakłażanem pokrój w grubą kostkę (2/2 cm) a marchewkę w centymetrowe plastry.  Na patelni rozgrzej olej i wrzuć kardamon, kurkumę, kumin i mieloną kolendrę. Przyprawy zamieszaj i podsmażaj przez minutę, aż poczujesz uwalniający się aromat. Do przypraw wrzuć pokrojone warzywa – wszyskie oprócz bakłażana. Bakłażan szybko dusi się do miękkości, można go wrzucić 15 minut później. Warzywa wymieszaj z przyprawami, posól, popieprz, podsmażaj około 5 minut, a później zmniejsz ogień i przykryj przykrywką. Po około 15 minutach, jak ziemniaki trochę zmiękną dodaj bakłażan. Całość powinna się dusić około 25-30 minut, pataty i bakłażan zrobią się miękkie i mogą się trochę rozpaść, ale marchewka i ziemniak powinny zachować swoją formę.
    Kaszę burglur gotuj w proporcjach 1:2 na średnim ogniu w zimnej, lekko posolonej wodzie. Gdy woda się wygotuje przykryj garnek i odstaw na 10 minut, żeby kasza „doszła”. Kaszę Burglur można zastąpić kuskusem albo jeszcze lepiej kaszą jaglaną.
    Warzywa podaj posypane obficie świeżą, posiekaną kolendrą.

    Komentarze:
    0 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , , , ,
  • 30. 11. 2012, Asia J.

    Słodkie guziczki

    Najprostsze ciasteczka świata, szybkie w przygotowaniu, idealne na wieczór w nastroju zjadłabym coś słodkiego, ale nic nie ma…wtedy albo kogiel mogiel, albo guziczki! spotkałam się z nimi u Magdy (jej mama jest mistrzynią guziczków), nie mogłam się od nich oderwać. Pokaż cały wpis „Słodkie guziczki”

    Komentarze:
    1 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , , ,
  • 27. 11. 2012, Paulina

    Pumpkin Cheesecake

    Jeśli chodzi o nazwy potraw to czasem różni znajomi puryści językowi odsądzaja mnie od czci i wiary. Cóż, nie jestem wielką zwolenniczką kurczowego tłumaczenia wszystkiego na język ojczysty, bo i po co. Czasem się nie da. Czasem brzmi głupio. Czasem mniej apetycznie. Tak jak sernik dyniowy. Szczerze mowiąc, nazwa średnia. Taka jakaś mało zachęcająca. Niezgrabna. Co innego Pumpkin Cheesecake! W tej nazwie jest sam sex. Kojarzy się ze Świętem Dziękczynienia, z małym drewnianym domkiem w lesie, płonącym kominkiem i przystojniakiem we flanelowej koszuli. Nie wiem jak Wy, ale ja w to wchodzę bez zastanowienia.
    Pokaż cały wpis „Sernik dyniowy czyli pumpkin cheesecake”

    Komentarze:
    3 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , ,
  • 22. 11. 2012, Paulina

    Chleb żytnio-orkiszowy na zakwasie

    Chyba trzeba by spędzić ostatnie 20 lat w dzikiej puszczy, żeby nie usłyszeć alarmujących wieści o kryzysie rodziny, o tym że nie mamy dzieci, że jest więcej rozwodów niż zawieranych małżeństw i tak dalej. Nie mnie to oceniać. Być może to takie czasy kiedy łatwiej nam być samemu niz tkwić w niesatysfakcjonujących relacjach. Jest też mniejsza presja społęczna – małżeństwo nie jest niezbędne żeby żyć razem, rozwód to żadna tragedia. Bycie samemu też ma teraz troche inny wymiar, przynajmniej w rzeczywistości i świecie jaki ja znam. Obserwuję siebie i moich przyjaciół którzy wybrali życie w pojedynkę, pamiętam jak bardzo bywałam samotna w związkach. Teraz cieszę się nieograniczoną ilością relacji. Tworzymy nowe wspólnoty. Pomagamy sobie. Wspieramy się. Wymieniamy się rzeczami i przysługami. Spędzamy razem cudowny czas.
    Nie wiem czy w związku z tym, ale zaczęłam ostatnio piec chleb. Coś co zawsze wydawało mi się bez sensu – po co piec chleb tylko dla siebie, przeciez ja nie jem tyle chleba żeby zjeść kilogramowy bochenek i rózne takie uprzedzenia. Nieprawda.
    Piekę duży bochenek chleba na zakwasie, mieszanego, żytnio – orkiszowego. Chleb na zakwasie zawinięty w szmatkę jest dobry przez tydzień. W międzyczasie przychodzi LP, MP, EW, czy inni wieczorni goście i chleb znika. Czasem idę w odwiedziny do GK i ML, koneserów kanapek i zanoszę im kawałek. Tak zwyczajnie się żyje w 2012 roku na Saskiej Kepie w Warszawie. Dobrze się żyje.

    Droga do upieczenia własnego bochenka chleba na zakwasie jest dość wyboista i kręta. Podobnie pewnie jest z funkcjonalną rodziną.
    I tak miałam łatwiej bo dostałam dobry, stary zakwas od MW, która zresztą oprócz zakwasu ma cudowny dom w górach Izerskich, świetnego męża i trzy cudowne córki! Czyli jednak można. Ale wracając do zakwasu, im starszy tym lepszy, podobno jest piekarnia we Francji gdzie piecze się pieczywo na zakwasie dwustuletnim! Zakwas i życie z zakwasem to w ogóle osobny temat.
    Co do wypieku chleba trzeba znaleźć recepture i sposób, który będzie pasował do naszego stylu życia. Nie żartuje. Zrobienie chleba to proces, który trwa 12 do 18 godzin, oczywiście nie trzeba nad nim stać cały czas, ale trzeba mieć na uwadze co się z nim dzieje. Liczba informacji na temat własnoręcznie zrobionego pieczywa w internecie jest olbrzymia. Jest masa pasjonatów piekarzy, którzy na swoich blogach zamieszczają porady, informacje i przepisy. Mnie to szczerze mówiąc przytłoczyło, szukałam przepisu intuicyjnego, polegającego z grubsza na proporcjach (wagi kuchennej z zasady nie tykam), informacji na temat procesu wyrastania i wypieku. Po czterech mniej lub bardziej udanych bochenkach, licznych poradach zasiąganych tu i ówdzie udało się!

    Polecam stronę chleb info, tu jest sporo informacji, także jak samemu zrobić zakwas, dużo przepisów i porad. Warto poczytać, warto też zapytać jakiegoś doświadczonego piekarza.

    Pokaż cały wpis „Chleb nasz powszedni”

    Komentarze:
    5 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , ,
  • 16. 11. 2012, Paulina

    Zupa z pora

    Vichyssoise. Najpierw – jak to wymowić? Osobiste konsultacje u francuskojęzycznych wskazane. A potem – co to jest? To klasyczna francuska zupa, najprostsza z możliwych, składająca się tak naprawdę z 3-4 składników. Zawsze wychodzi, zawsze smakuje, wszystkim, gwarantuje. Tradycyjnie podawana na zimno, jako chłodnik. Chłodniki owszem lubię, ale pogadamy o nich za pół roku. Teraz czas na talerz gorącej aromatycznej, gęstej zupy. Czyli zupa krem z pora. Na ciepło ;)

    Pokaż cały wpis „Pora na zupę z pora”

    Komentarze:
    2 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , ,
  • 01. 10. 2012, Magdalena

    Tarta ze śliwkami i świeżym tymiankiem cytrynowym

    Zrobiłam dziś mały rachunek sumienia. Ostatni wpis dotyczący gotowania na naszym blogu umieściłam 20 listopada zeszłego roku. Właśnie wtedy zorientowałam się, że jestem w ciąży. Przez prawie rok nie miałam za bardzo o czym pisać. Najpierw nudności i brak ochoty na jedzenie a potem konieczność “oszczędzania się” skutecznie wygoniły mnie z kuchni. Kulinarne stery w naszym domu całkowicie już przejął Jakub. Zresztą nie ma co ukrywać od dawna już jest pierwszym kucharzem na tym pokładzie. Gotuje wspaniale! Mam zerową motywację żeby walczyć o swoje miejsce przy garach. Chyba mnie rozumiecie :)
    Mimo to postanowiłam ostatnio błysnąć przed gośćmi i przygotowałam deser. Pokaż cały wpis „Z ostatniej śliwki…”

    Komentarze:
    0 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , ,
  • 24. 09. 2012, Asia J.

    Kiszona marchewka

    Wróciłam wczoraj z cudownego weekendu na Podlasiu, gdzie wspólnie z dziewczynami robiłyśmy przetwory. Pomysły i ambicje były różne, od najprostszych po bardziej czasochłonne i skomplikowane – duszone pomidory, mus dyniowy, ogórki kiszone, keczupy…Moim objawieniem, czymś czego nigdy nie robiłam, i oczywiście nigdy nie jadłam była kiszona marchewka! Ten przepis przywiozła ze sobą Marta, która praktykuje taką marchewkę od dawna i ja uwielbia. Moja wyobraźnia natychmiast się uruchomiła i zobaczyłam słoiki z piękną pomarańczową marchwią, koprem, czosnkiem, korzeniem chrzanu i pływającymi ziarenkami gorczycy. Pokaż cały wpis „Kiszona marchewka”

    Komentarze:
    21 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , ,
  • 01. 08. 2012, Asia J.

    Sałatka z bobu z młodą marchewką

    Kocham bób, ale znudził mi się taki ugotowany tylko w osolonej wodzie z koperkiem, zapragnęłam zaeksperymentować. Pokaż cały wpis „bób i nie tylko”

    Komentarze:
    0 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , , ,
  • 27. 07. 2012, Asia J.

    Zupa szczawiowa

    Od zawsze fascynował mnie świat roślin na łące, mama uczyła mnie je rozpoznawać, podawała nazwy, a czasem pozwoliła coś spróbować jako jadalną, ale zapomnianą ciekawostkę. Moja mama należy do gatunku zbieraczy od jagódek po torebki. Ja bardzo długo się przed tym broniłam, szczególnie w dzieciństwie mnie to męczyło, ponieważ zwyczajnie musiałam przesiadywać w lesie, w kucki lub na kolanach i zbierać jagody, poziomki, żurawiny i inne dary lasu, zanim mogłam się oddać typowym dla mojego ówczesnego wieku zabawom. Pokaż cały wpis „dzikie lato”

    Komentarze:
    3 Dodaj swój komentarz
    Słowa–klucze:
    , , , ,
Praktyczna piękna unikalna torba nie tylko na zakupy

Książka „Klapsa czy konferencja?”

Klapsa czy konferencja?

Nasza książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Oprócz wielu wypróbowanych przepisów i wyjątkowego designu, dwóch kolorów okładki, ma ciekawą formę pamiętnika.

Każdy rozdział zaczyna sie od zabawnej historyjki z życia głownej bohaterki, która to urządza parapetówkę, leczy kaca, zaprasza rodziców na obiad i tak dalej. Opowieści te łączą sie z różnymi daniami, które to serwuje sobie i swoim najbliższym ta urocza osoba.

Co my tu z zresztą będziemy o tym opowiadać, to trzeba przeczytać!

Na zachęte obejrzyjcie sobie z bliska kilka stron.

Pokaż fragment książki

Kontakt